to był dobry człowiek i nawrócony
nie wypada umierać inaczej
w ostatniej chwili
wypada być łaski pełnym
łaska dokręcona ale stabilna
dobroć tylko trochę pod wpływem strachu
brak doświadczenia nie wyjdzie na jaw
to wóda go na śmieć zabiła
i wyszła z niego złośliwym rakiem
zgryzota zagryzła zawzięta
obie w zmowie były odwiecznej
tak mówią kiwające głowy
cały świat na ich karku
utrzymując równy rytm
lewo prawo góra dół
jego samotność została wdową
głowy kiwają się
dostojnie wykwintnie z wyczuciem
oto liturgia gestu
mającego pewność
ani śladu arytmii
i zapominają się
w tym ruchu
aż zapomną
że był dobry człowiek
aż zapomną
kto to człowiek
aż zapomną się
przepowiednia klepsydry nie ma okładek
datę ważności wyznacza pochówek
to obwieszczenie chore na czerń
i otwarte na dalsze sugestie
moknie miarowo ja moknę osobno
kiwanie ustaje deszcz się wzmaga
tu nasze drogi się rozchodzą
w dobrze znanym kierunku
w jasno określonym celu
biorę wdowę pod rękę