patrzę jak w źrenicy układają się
prawdopodobieństwa
to co pewne niepewnie widać
nie mam pytań do zadania
reszta przymknięta w półtonach powiek
czyli dolnej granicy średniej długości kodu
potrzebnego do zapisu wyników
Shannon wchodzi między piksele
i liczy moje wahanie
ile informacji ma brak pewności
im bardziej nie wiem
tym bardziej widzę
jak świat rozsypuje się
na opcje w zaniku
spojrzenie to kanał z zakłóceniami
a ja jestem jego miarą
i jego błędem