DOŻYWAM

zakładam że plan na jutro
ma luźny związek z historią
bez kolejności rodowodu
obrysu zamiarów
statystyki rozważań
tylko rdza przecinek odległość

kolejność uczuć
rozejdzie się
bez orzekania o winie
rozstąpi
przeczłapie
rozmyje

głupota z ukrycia
wyruszy w nieznane
czyli w szarość
nasiąkać
przenikać
dojrzewać

a ja cóż
dożywam niespokojnie
idę na przeczekanie
04.03.2021

MIŁOŚĆ WEDŁUG PICASSA

niebieski kwadrat
kocha żółte kółko

domysły
o tym
jak bardzo
kopcą się

kropka
im
na szczęście
03-02-2020

PORA

rzeczywistość niech w postaci
obecnej powiedzmy źródło
nie daje niczego w zamian
a w postaci ścisłej
stawi się racjom
na przesłuchanie
lub może przesłyszenie

a więc trzeba z gruntu
żyć i to umieć
zmierzać innymi słowy
w niezmierzone
i wątłe wybory
wdech wydech
nim ta kolejność
ostatecznie nie ustanie

ale cóż to za wygnanie
wyłącznie w granicach braku
możliwości czy mogę ustawić
zdziwienie porą powrotu do przodu
21-07-2017

SPEKTAKULARNIE

kiedy już wejdziesz w wydeptane ścieżki
tak jak przed tobą wielu w koleiny następstw
dni nocy i świąt jak od szablonu ciętych
gdy ruszy z zgrzytem karuzela znużenia
kalka powtórzeń wchłonie inne barwy
a świt każdy jak w oczodół pusty
wpadnie na moment by nie sprostać przyszłości
oto masz szczęście w postaci zwykłej
brnąć ku prostocie choć jej nie rozumiesz
13-11-2014

PIERWSZE OSTATNIE

ot życie jak czysta w lej czasu płynie
i byle na grzbiecie kapota łatana
niby stoi twardo lecz i na kolana
przyklęknie zaśpiewa o winie

której wybaczyć nawet nie ma komu
bo zmierzchy i świty już to samo znaczą
nad losem co robotę rzucił kraczą
na przelot echem w opuszczonym domu

tylko powróz na szyi jeszcze o sens pyta
historię cienia ze ściany na wprost
tak uścisk serdeczny kończy ów post
że nawet śmierć się tu nażre do syta
13-07-2013

MROK WEDŁUG ZDZISŁAWA BEKSIŃSKIEGO OKRES FANTASTYCZNY

chrzęst płynie Rafaelu gęsto
symbolicznie toną prześwity
aura łuk jej warg wygina
w zażyłość o pustym smaku
a opodal rzewny skrót
perspektywy na dnie
wahania widnokręgów i odległości

to bardziej gotyk wpija się
w samotny piszczel
ku źrenicom bezwładu
porządek zależności
wystaje nad epokę cieni
skrzydlate zakola mgły
rysują przechyły szarości

żertwa koloru dogasa
owa sypka przestroga
dźwignia chłodu
smętnie śpiewa
w tempie
allegro non molto
allegro non molto
allegro non molto
29-06-2013

CZASOPRZESTRZEŃ

sława zmierzającym
ku przyczynie życia
że gdy ją osiągną
milkną

natomiast my
na co wskazuje
nieomylny
palec okoliczności
domniemamy nieustannie

że jutro lepsze
wczoraj gorsze
teraz dyszy
żądzą mordu

a czas między ludzi
jak w ruletkę wpada

czarne
czerwone

ty
19-06-2013

RÓWNOWAGA

w osiadły system przestrzeni
tę deklarację równych proporcji i nadziei
bez majaczeń sierocych
korowodów żrących hipotez
jednak drzewo wchodzi najprościej
i moje o nie oparte plecy

tu nad dyscypliną obrzędu
płyną zwykłe chmury
zwid perspektywy
walczy o przetrwanie
olśnienie pachnie i szkodzi

bez żalu odkręcam głowę
nachalnym myślom
ostrożnie zaglądam w dziurę po duszy
która dla równowagi
zrywa opodal pierwsze stokrotki

08-04-2011

ZASTAW

w wyrobisku okoliczności
tli się przewlekle moja prowincja

nieliczni mijający się
obawy scedzają we wspomnienia
zwątpienie w formie uroczystej
mamy wyłącznie
na prywatny użytek


jak wszędzie sugestia krajobrazu
jest bez ustanku kompletna
tło przerasta możliwość rozumienia
oczywistość jest tu jedynym wyborem

tylko teraźniejszość jakby nadwrażliwa
na pomoście wiodącym ze świata w bezsenność
stawia się w zastaw czyjąś młodość
wchodząc w następny dzień
jak do lochu
22-07-2010

PROLONGATA

porządek cmentarza
polega na zwątpieniu
chronologia wnika tu
w perspektywę światła
rozczarowanie życiem
rozwarstwia się w czasie
spędzonym na żałobie


tu powody
nie mają manier
rachunkom za szaleństwo
wypisanym w nekrologach
należy zaufać bezgranicznie
ideologie znajdują tu
zauważalne wytchnienie
a ciężar bytu
poprzestaje na rozczarowaniu
mijających go cieni
16-07-2010

FURMAN

brnie hucuł w miasto za nim fura
skrzypi dzwoni pobrzękuje
brzask w ulice ciągnie smutnie
widać stary zarobiony
furman drzemie wciąż mu snu zbyt mało

zaraz się cisza nad parkiem
rozkracze zawroni
czarna chmura wzbije trzepot
zakręci świat obsra na nowo

pretensja prowincji
do wielkiego życia
szczerzy się śmiesznie
billboard wiecznie
szczęśliwy głupek
żegna ów korowód
żali i pragnień
zetlałych miłości
czy możliwego kaca
04-12-2009

HIP-HOP MYKENY

achajowie przydrożni zmyśleni
już wam dzień wieczorny chiton
ciężkim od chmur ruchem
na ramiona kładzie


nieobjęci cyklopowym murem
przy wejściu do klatki
oto cały akropol
nad którym zbłąkana ćma
a nie orzeł krąży

który z was to Agamemnon
a może jesteście nim wszyscy
patrz meragon pusty
wśród sztukaterii i fresków
swojska pajęczyna i tron
pod który wpada
mdły poblask księżyca

gdzie wasze mykeny
gdzie peloponez zwid pijany
kto wzór pozoru poprawnie rozwikła
a kto uda greka
24-11-2009

SCENA

kurtyna sączy się smutnie
szmery szemrzą w swoim rytmie
kurz podejmuje ryzyko lotu
nagminnie nie pada tu żadne słowo
taka scena

poranek - ulubiony pasożyt
wgryza się się w szpary
grzęźnie w szóstym rzędzie
i po co

pod balkonem oto echo braw
zapomniało ich brzmienia
a zatem jest głuche
pień kolumny też

jak brzmiała ostatnia kwestia
inna niż monolog czasu
komu klaskano na stojąco
kto rzucał kwiaty i jakie
czy jestem ostatni
który schodzi z tej sceny
22-11-2009

ŻYCIORYS [nie]KOMPLETNY

czas nie ulega
swoim kaprysom
(mówimy o nich kaprysy czasu)
idzie sobie prawie odrębnie

gdy się w nim przeglądam
(wystarczy podejść do lustra)
mam wrażenie
że dotyczy mnie
przez przypadek

wrażenie szybko mija
wracam do obowiązków
(one do mnie nie wrócą nigdy)
i spełniam je niechętnie
(one tak jak człowiek
same spełnić się
nie mogą)

czy zatem warto
napisać życiorys
tak na poważnie
lub tylko dla wprawy
choć czasami to zajęcie
bywało torturą

muszę zrobić to sam
inni już na początku
miną się z prawdą
zgadzać mogą się
tylko daty

pojawia się trudność
bo nie wiadomo
na czym skończyć
kogo pominąć
wykształcenie zaświadczone
odkształcenia charakteru
trudniej ująć
w rzeźbione ramy

a więc w moim życiu
było kilka chwil
które pominąłbym
kilka takich
które mogłyby nie mijać wcale
nie spodziewam się
już rzeczy niespodziewanych

ludzie owszem mili
niemiłych na złość przemilczę
byłoby też
kilka wybitnych postaci
których nie miałem
przyjemności poznać osobiście

moja żona
bez względu na swojego męża
jest najlepszą żoną
(ona musi się pojawić
bez niej jestem
niekompletny –
bez połowy życia
twarzy bez ręki nogi
nerki płuca
bez wtorku czwartku soboty
i połowy niedzieli)

dzieci wyrosły
o jak bardzo szybko
z ubrań i wyobrażeń
o nich
powtarzamy im to
za każdym razem

najciekawsze są wieczory
czekam na jutro
czy jeszcze będzie

dopiero zamykając oczy
w pełni doceniam
zalety mrugania

08-02-2009


EROTYK LINGWISTYCZNY

zachowaj równy odstęp mówi teoria
koloru i świeci cienko w laserunek jej ud
otóż ów wieniec wokół mej szyi przejdzie
w delikatne sfumato jak u Rafaela Santi
to pewne

nasze saltarello wkracza powoli
w lekkie passamezzo odtąd każdy ruch
cum clave ideału dopiero kamerling świt
da wyraźny znak ponurej sediswakancji
19-12-2008

RACHUNEK SUMIENIA

ona czeka tuż za nią horyzont
przechyla się w szloch
stały nabrzmiały nierozpamiętany

kim jest koronowana
tak nieznaczna trwała i gęstsza
niż prawe sumienie

nieustające przewidzenie
którego można się dotknąć
kilka słów odwróconych plecami

ma prawo milczeć jako uchodźca
ma prawo wątpić również w czas
08-12-2008

WRAŻENIE

oto pierworodny jestem w mniemaniu
słońca a tu środek nocy
i strach ledwo trzymam
na lepki dystans

owszem pokładano we mnie nadzieję
nadaremno ta rozlazła się
w proste metafory

żadnego pokrewieństwa
ze światem się nie domagam
niech mnie nadal omija
udręka wszelkiego wrażenia
01-12-2008

SCHODY

uległe grzbiety schodów
to taka dyscyplina przestrzeni
gdzie logikę trudu
najlepiej tłumaczy ból

a ja jestem jedynie źdźbło
w betonowym atelier
szczelina człowiecza
smuga pozoru i czułości

oto chwila jedyna przychylność
nieznaczne zgrubienie
na szwie czasu
prawdziwy dramat o przenikaniu
istnienia w cień
09-11-2008

FRAGMENT AUREOLI

jaki piękny wyjątek rozległ się
oddzielnie i nie moje ja
we mnie odprawia egzekwie

co jestem winien pokoleniom
gdy ich dotkną zwątpienia
te same żywioły
historia i namiętności

obraz im pozostanie
zamierzchły pokraczny
i okoliczność domniemanej wieczności
przewidzianej zawczasu

niech zapamiętają szczygła
wijącego gniazdo w mojej aureoli
04-07-2008

GADGET

jak paździerz od włókna odchodzisz
sumienie w gościniec wiosenny
choć ponury

więc snuję suche kroki
kordelas u szyi czy to z łaski
czy z miłości gniecie w puentę

tylko licho bełtem wystającym
z zapadłej piersi
wita się ze mną szeroko

taki gadżet
22-04-2008

KABUL

tamte ptaki lecą jeszcze
brzask starorzeczem sunie
w aromat śródmieścia

w pamięci mam twoje zdjęcie
przesuszony mech obejmuje postać
ułożoną na kształt
jakiejś ormiańskiej litery

czytałaś mi stare wiersze
które mówiły o nowej wojnie

dzień było już czuć
posmakiem miejskiego żaru

jeden strzał
przyniósł ciszę
której jeszcze nie słyszałem
01-12-2007

ŁAGODNY ZAPIS STANU

przyjacielowi, któremu wciąż mylę się z kimś,
kto istnieje tylko w jego wyobraźni…


są inne światy
i jak bardzo ich nie ma
bo jak powiedzieć
sobą siebie
tamtym innym

tylko od święta
co jak krwawy ochłap
rzucony sępom bywa
że pomieszają się bezmiary
a puste domy
znów pełne ludzi
lub widziadeł i cieni dalekich

o czym się mówi
między nami
cywilizowanymi
i ku czemu bez tchu biegnie
czasu jest wciąż
tyle że i dla nas
chwila wystarczy

wybieram więc
bo już nic nie muszę wybierać
ze wszystkich rzeczy radość
i w życiu znów
jestem dzieckiem

tak wiem że braterstwo
bez pokwitowań
i przypadki
i nieodwracalne procesy
i Atlantyda sporna
i rytualne obrzędy

a więc nie ma błędu
choćby wszyscy
zaparli się siebie
przechodzę łagodnie
z wnętrza do wnętrza

22-04-2007


ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA

I.
ja widziałem
jak do nich strzelano

suchy huk
przechodził nagle
w dziwną ciszę

osypywały się w kurz
ale już nie ciała
to wyschłe szkielety
z chrzęstem
zastygłym pozach groteski


II.

Włodkowi zabrałem buty
zawsze się mu wiodło lepiej
niż innym z podwórka

Jadzi zabrałem koszulę
po mężu i zostawiłem ją
z piersiami na wierzchu
a wielu je kiedyś chciało zobaczyć


do jedzenia nie mieli nic

płacząc nad truchłem przyjaciół
odchodziłem z uczuciem zazdrości
17-04-2007

PRYZMAT

co innego pamięć
tortura wchłaniająca czas
co innego okoliczności
punkt przecięcia środka ciężkości
lub oleodruk sumienia

niegdyś i twoje piersi
były pełne hipotez
na temat smaku

co innego wiara
jej publiczny odczyt
z czystych arkuszy
co innego starość
niedorzeczność
postawiona na sztorc
13-04-2007

NOKTURN

ależ ten nokturn brzmi ciężko
grave grave obsiadłe
jak przyrodzona śmiertelność
albo divertmenta na smutek i znicz

oto jest ujście
wapiennego dołu
moment złudzenia
stawia czoło głębi krajobrazu

meno mosso życie
jakaż piękna krawędź
teraz zmieszczą się
wieki całe
na mnie

02-04-2007